Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Los Angeles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Los Angeles. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Podróż powrotna z USA

 

Podróż powrotna zajmie nam ponad dobę. Dodatkowo, lecąc na wschód, szybciej mija czas i wrócimy już w poniedziałek wieczorem.Teraz siedzimy na lotnisku w LA i jemy ostatnie amerykańskie hamburgery. Niedługo mamy lot do Londynu, a potem 6 godzin czekania na samolot do Warszawy. No a we wtorek powrót do codzienności :)

Właśnie dolecieliśmy na lotnisko Heathrow w Londynie. Teraz 6 godzin czekania... Lot minął nam bardzo spokojnie i szybko. Mieliśmy filmy i gry na ekraniku przed fotelem. W nocy, kiedy lecieliśmy nad Kanadą M. zauważyła jakąś białą linię za oknem. Myślałem, że to smuga kondensacyjna po jakimś niedawno przelatującym samolocie. Za chwilę smuga ta zaczęła zmieniać kolor na zielony i się rozszerzać. Okazało się, że to była przepiękna zorza polarna! I to nie jedna. Przez jakieś pół godziny podziwialiśmy przez okno to wspaniałe zjawisko.

W Warszawie, według rozkładu mamy być po 21. Jak ogarnę wszystkie zdjęcia, a może to trochę potrwać, to na pewno dodam po kilka najfajniejszych do każdego postu.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Universal Studios

Dzisiejszy dzień w całości poświęciliśmy na zabawę w Universal Studios.

Pierwszym punktem był „Studio Tour”, podczas którego mieliśmy okazję poznać różne scenografie z filmów wytwórni, a także podejrzeć hale filmowe. Przejażdżka po terenie wytwórni wzbogacona jest dodatkowo o różne atrakcje, których nie będę tutaj zdradzać, bo może ktoś będzie sam chciał je poznać…

Drugim punktem była wizyta w mieście Shreka i obejrzenie dalszej części jego przygód w kinie 4D. Później poszliśmy na Simpsonów. W samo południe obejrzeliśmy super spektakl WaterWorld. Po nim udaliśmy się na zwierzęce przedstawienie po czym udaliśmy się do dolnej części parku, by kolejno odbyć przejażdżki w Mumii, Jurassic Parku i Transformersach. Przedostatnim punktem dzisiejszego dnia była wizyta na przedstawieniu o efektach specjalnych. Na koniec czekała na nas nowa atrakcja parku (gdy byłem tu w 2013 roku jeszcze jej nie było) – Minionki.

Po wspaniałej zabawie udaliśmy się do sąsiadującej z Univeral Studios knajpy, w której zjedliśmy przepysznego steka z frytkami oraz kurczaka w ziołach i soku cytrynowym. Zanim dotarliśmy do motelu zrobiliśmy jeszcze małe zakupy w „naszym” Food4Less. Dziś udało nam się wrócić wcześniej, mamy więc trochę więcej czasu na odpoczynek, tym bardziej, że jutro wstajemy troszkę później.

niedziela, 18 stycznia 2015

Los Angeles i okolice

 

Rano, od razu po obudzeniu się, poszedłem zobaczyć czy przywieźli M. walizkę. Na szczęście okazało się, że przywieźli!. Mogliśmy więc zacząć zwiedzanie według planu.

Najpierw pojechaliśmy na Venice Beach. Posiedzieliśmy trochę na plaży, pooglądaliśmy surferów próbujących swoich sił na falach, porobiliśmy zdjęcia i poszliśmy na deptak (promenadę) z knajpkami i ze sklepami z pamiątkami. Potem pojechaliśmy, przez Santa Monica, słynną Highway 1 z LA do San Francisco do Malibu! Tam zrobiliśmy sobie spacer plażą wzdłuż luksusowych domków zbudowanych tuż nad morzem. Mieliśmy szczęście, że akurat był odpływ, bo inaczej nie moglibyśmy przejść plażą, gdyż domki zbudowane są dokładnie nad brzegiem, tak, że gdy jest normalny poziom wody, to nie da się przejść brzegiem, bo po prostu nie ma plaży...

Trzecim punktem dzisiejszego dnia był przejazd widokową drogą Mulholland Drive, znaną z filmu pod tym samym tytułem, która przebiega po wzgórzach w okolicach LA. Na końcu udaliśmy się w miejsce skąd doskonale widać słynny znak "HOLLYWOOD". Po sesji zdjęciowej ze znakiem pojechaliśmy na Rodeo Drive zobaczyć słynne butiki. Okazało się, że podjechaliśmy od złej strony i butików nie zobaczyliśmy, ale mamy zamiar wybrać się tam raz jeszcze jutro albo pojutrze.

W międzyczasie zapadł zmierzch. Akurat wtedy przyszło nam przejechać się po słynnej dzielnicy Beverly Hills, gdzie podziwialiśmy przepiękne i równie pięknie oświetlone wille bogaczy. A skoro już zrobiło się ciemno to przez Sunset Boulevard dojechaliśmy do przepięknie oświetlonej nocą ulicy Hollywood Boulevard. Koło Dolby Theatre zjedliśmy hamburgery w Johnny Rockets i poszliśmy obejrzeć słynne oskarowe schody a później Aleję Gwiazd po obu stronach bulwaru. Tutaj też mamy jeszcze zamiar wrócić.

Zmęczeni wróciliśmy do motelu. Jutro cały dzień zabawy w Universal Studios, a dziś już padamy ze zmęczenia. M. już śpi, a ja za chwilę zrobię to samo!